|

Decyzja premiera o nie kandydowaniu w wyborach prezydenckich wywołała nie tylko zdziwienie, ale i wściekłość. Zwłaszcza w PiS-ie, co może wydawać się dziwne. Poseł Kurski powiedział oczywiście o tchórzostwie, ale także o tym, że zamiast siebie
premier wystawia... figurantów. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego czy Marszałek Sejmu - to dla Kurskiego- figuranci. Sam nawet nie potrafi być figurantem zadawalając się stanowiskiem pittbullem obu braci, czyli nawet nie poczciwym Irasiadem. Pogubił się zupełnie przewodniczący Napieralski, który oświadczył, że tym razem przegrała Polska, a premier Tusk poświęcił się swojej karierze. Nie bardzo można zrozumieć, o co chodzi. Gdy nic nie zapowiadało rezygnacji premiera, Napieralski walił w niego, że wszystko podporządkował wejściu do pałacu, teraz okazuje się, że było to dla dobra Polski. Szkoda, że wtedy tak nie mówił. Zresztą lewica nie bardzo wie, co robić. Parę lat temu wyrzucili ze swego grona L. MIllera i J. Oleksego, teraz ich przyjmują. Czy wtedy popełniono błąd, czy teraz? Największym błędem SLD jest kumanie się z PiS-em. To był główny powód, że W. Cimoszewicz podziękował swojemu byłemu środowisku i w sondażach bije socjaldemokratów na głowę. Czy nikt w SLD nie może zdobyć się na refleksję, że coś idzie nie tak? Wróćmy jednak do PiS-u. Rezygnacja premiera powinna uspokoić tę formację, przecież Lechowi Kaczyńskiemu ubywa najpoważniejszy konkurent. A tu nie!!! Premier Tusk był bardzo wygodnym przeciwnikiem dla urzędującego prezydenta. Ileż to wdzięcznych ataków można by przeprowadzić w kampanii wyborczej na premiera!!! Premier odpowiada za padający śnieg, nieodśnieżone ulice, brak prądu, upadek stoczni i wszystkie inne plagi, łącznie z egipskimi. A np. Marszałek Komorowski? Za złą pracę parlamentu? Mało spektakularne. A minister Sikorski? Za niepowodzenia polityki zagranicznej? Trudno je znaleźć. Nawet przesłuchując go w klatce. Tak na marginesie, ze względów prestiżowych a nade wszystko honorowych - porażka Lecha Kaczyńskiego z Radosławem Sikorskim powinna oznaczać koniec kariery politycznej obecnego prezydenta. Poza tym można było znów odgrzebać jakąś babkę volksdeutschkę, a tu nici. A co znaleźć u Marszałka Komorowskiego? Dziadka z Wehrmachtu? Nie bardzo, raczej wujka - dowódcę Powstania Warszawskiego. Bardzo zły kandydat dla Kurskiego. A u Sikorskiego gdzie gmerać? Nazwisko jak się masz!!! PiS tupie, więc ze złości nogami, że premier zrezygnował. Kalkulowano przecież, że gdy D. Tusk przegra wybory prezydenckie, to będzie po nim, a w Platformie zacznie się wojna o władzę, może dojdzie do podziału i wtedy w najbliższych wyborach parlamentarnych PiS wraca do władzy. Gdy D. Tusk wygrywa wybory prezydenckie, musi zrezygnować z przywództwa w Platformie i scenariusz, jak powyżej. A tu premier zrobił siurpryzę. Ewentualne kłopoty Platformy znacznie oddalił w czasie. Stąd atak na premiera z m.in. zarzutem o tchórzostwie. O tchórzostwie można by mówić wtedy, gdyby sondaże mu nie sprzyjały, ale przecież bije prezydenta Kaczyńskiego na głowę!!! Ale w swoim zaperzeniu panowie z PiS-u w dalszym ciągu sądzą, że głupi ludek to kupi. Prezes Jarosław zaniemówił przez 4 dni, ale wczoraj doznał iluminacji. Wie dlaczego premier zrezygnował, zna- powiedział- wyniki badań, które zmusiły D. Tuska do takiej decyzji. Jakie - nie powiedział, ale wie. Jakie to badania, które na dziś dają wielką przewagę premierowi, aby za prawie rok mu tę przewagę odebrać. Jakie było pytanie w tych badaniach? Jak nic, prezes poradził się szamanów od długoterminowych prognoz pogody. I wszystko wie. Jak zwykle. W swoim niewiedzeniucorobieniu doradzono prezydentowi zaprosić już w piątek szczypiornistów. Zakładano, że zostaną mistrzami Europy. Pewnie Platforma się do tego przyczyniła, ale, niestety, nie zostali. Przegrali też walkę o brązowy medal, ale u prezydenta będą, bo i tak im się należy. Trzeba jednak prezydenta nauczyć, jak się nazywają, aby znów nie wyskoczył z jakimś Borubarem czy Pereiro. Bo nie ma szczęścia nasza głowa Państwa do imion i nazwisk. Chyba, że ktoś jest w czerwonym, to od razu wiadomo, że małpa. Sytuacja PiS-u przypomina boksera walczącego z cieniem. Ale to powinien być tylko trening, tymczasem PiS znalazł się na ringu, gdzie trzeba walczyć, ale przeciwnika nie widać. A z bokserami trzeba uważać. Można się znaleźć w sytuacji Gołoty, zwłaszcza tego z anegdoty. Przychodzi facet do tartaku, patrzy, a tam leży Gołota na deskach. Jacek Krawczyk
|