|

Policjanci z Mokotowa niemal każdego dnia interweniują na terenie miejscowych sklepów i centrów handlowych. Czujna ochrona i pracownicy nie pozwalają wyjść bezkarnie sprawcom przestępstw i wykroczeń, alarmując miejscowych funkcjonariuszy.
Tym razem w ich towarzystwie sklep ze sportową odzieżą opuścił 24-letni mieszkaniec Nowego Dworu Mazowieckiego. Młody mężczyzna w sklepie pojawił się po 19.00. Zainteresowała go sportowa bluza, którą zaraz schował do swojej podręcznej torby. Myślał przy tym, że przechytrzy pracowników i bezkarnie opuści lokal. Stało się inaczej, czujność personelu nie pozwoliła mu na bezkarność. Zaalarmowani policjanci z Mokotowa zaraz zajęli się całą sprawą, a towar wrócił na półki oczekując na uczciwych klientów. 24-latek został już przesłuchany i policjanci zwalczający przestępstwa przeciwko mieniu na warszawskim Mokotowie przedstawili już zarzut złodziejowi. Za to przestępstwo kodeks karny przewiduje karę nawet do 5 lat więzienia. Miejsce parkingowe zamienił na celę Policjanci z Mokotowa patrolując przed północą ulice dzielnicy dostali od dyżurnego niepokojące informacje o kierowcy osobowego volvo. Mężczyzna ten mógł być pod wpływem alkoholu. Nie mogąc pozwolić, aby doszło do jakiegokolwiek nieszczęścia, funkcjonariusze poszukiwali wskazanego samochodu. Niebawem zauważyli go na jednej z bardziej ruchliwych ulic. Nie zwlekając zawrócili i ruszyli za podejrzewanym o popełnienie przestępstwa. Po kilkunastu metrach mężczyzna zatrzymał się do kontroli. Kiedy tylko policjanci otworzyli drzwi samochodu, woń alkoholu jaką poczuli mówiła sama za siebie. 28-latek próbował przekonać mundurowych, że chciał jedynie przeparkować swoje volvo. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że został przyłapany na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa. Kolejny raz policjanci potwierdzili informację przekazaną dyżurnemu przez zaniepokojonych użytkowników dróg. Na szczęście i tym razem nie doszło do żadnej tragedii komunikacyjnej. Przeprowadzone badanie wykazało, że nieodpowiedzialny mieszkaniec Radomia w podróż wyruszył mając w organizmie blisko 2 promile alkoholu. Zamiast zmienić miejsce postoju volvo, sam trafił do policyjnej celi. Dzisiaj zostanie przesłuchany przez policjantów z wydziału zwalczającego przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu na Ursynowie. Zostaną mu także ogłoszone zarzuty za zachowanie, za które kodeks karny przewiduje karę nawet do 2 lat więzienia. Jeden z braci usłyszy dwa zarzuty Wieczorem, policjanci z Ursynowa skontrolowali jadącą ulicą Puławską toyotę. Wewnątrz siedziało dwóch młodych mężczyzn, jak się okazało rodzonych braci. Niestety starszy z nich, nie dał dobrego przykładu młodszemu członkowi rodziny. Z kieszeni jego spodni funkcjonariusze zabezpieczyli susz i szklaną lufkę, która najprawdopodobniej miała mu posłużyć do zażycia narkotyku. Mundurowi mieli także wątpliwości, co do stanu, w jakim znajdował się kierowca. Nie wyczuli woni alkoholu od prowadzącego toyotę, ale podejrzewali go o wcześniejsze zażycie środków odurzających. Badania potwierdziły wszystko. 21-latek w podróż z bratem na pokładzie wybrał się będąc pod wpływem marihuany i haszyszu. Resztę wieczoru i noc starszy brat spędził w policyjnej celi. Dzisiaj policjanci zwalczający przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu na warszawskim Ursynowie sprawdzą, w jaki sposób narkotyki znalazły się w rękach zatrzymanego. 21-latek zostanie także przesłuchany i najprawdopodobniej usłyszy dwa zarzuty za zachowanie, jakiego się dopuścił. Za posiadanie narkotyków oraz kierowanie samochodem pod ich wpływem naraził się na karę nawet do 3 lat więzienia.
|