|

Wtorkowa „Gazeta Stołeczna” wszczęła alarm, że Ursynów się zakorkuje. Na ul. Rosoła bowiem, władze Wilanowa już przystępują do prac przy budowie skrzyżowania ul. Drewny i Nowokabackiej, łączącej Ursynów z Powsinem i Konstancinem.
Jak ruszą tysiące samochodów - postraszyła „Gazeta” - to zakorkują się na nieposzerzonej ul. Rosoła. Masakra totalna rysuje się z artykułu. Podejrzliwość wzbudziła wypowiedź radnego opozycji, który przy okazji schlastał władze Ursynowa, a zwłaszcza nielubianego przez radnego z-cę burmistrza, skoro taka okazja. Zwróciliśmy się zatem do z-cy burmistrza Ursynowa Piotra Zalewskiego z prośbą o wyjaśnienie, jak to się dzieje, że w Wilanowie już zaczynają, a Ursynów śpi. „Spokojnie - mówi P. Zalewski - proszę zauważyć, że w Wilanowie rozpoczyna się dopiero budowa samego skrzyżowania, a nie drogi łączącej Ursynów z Wilanowem. To trochę potrwa, bowiem od owego skrzyżowania do arterii na Ursynowie spory kawał drogi i na razie same pola i krzewy. Dlatego teraz przerzucamy kwoty na dokończenie ul. Nowoursynowskiej, która przy Dolince Służewieckiej stała się wąskim gardłem i jest niemniej ważna. Chcemy także, czym prędzej rozpocząć budowę połączenia al. KEN z Mokotowem. Co zaś się tyczy samego problemu zasygnalizowanego w „Gazecie”, to jestem raczej przekonany, że zdążymy z poszerzeniem ul. Rosoła czy raczej Relaksowej i uważam, że cały hałas jest niepotrzebny”. Nam się wydaje, że jest potrzebny, głównie opozycji, która wobec zbliżających się wyborów, przyśpiesza kroku. Wat
|